Obiad na kwarantannę – Pappardelle z pietruszkowym pesto z orzeszkami ziemnymi i zielonym jabłkiem.

Jak się okazuje kwarantanna wcale nie musi być taka zła, mam na myśli oczywiście taką kiedy nic nam nie dolega, dobrze się czujemy a jedyne co nam doskwiera to pewna przymusowa dosyć specyficzna forma urlopu. Bo w sumie co może być złego w leżeniu na balkonie, słuchaniu muzyki, delektowaniu się piękną pogodą i dogadzaniu sobie wymyślnymi potrawami. Jak się nad tym dobrze zastanowię to dochodzę do wniosku że wcale nie wyjdzie mi to na złe. Wreszcie mam okazję się wyspać, nadrobić zaległości w czytaniu, przejrzeć kilka nowych pozycji filmowych do których zbierałam się już od jakiegoś czasu ale za każdym razem coś innego okazywało się ważniejsze. Poplotkować z mamą na skype i wypić wirtualnie kawę z kuzynką spędzającą właśnie weekend z rodziną nad jeziorem Głuszyńskim. Wreszcie mogę popracować nad rozkręceniem mojego bloga bo przyznam się że przy 48 godzinach w tygodniu jakie spędzam na dyżurach w szpitalu wcale nie jest to takie proste. Tak więc reasumując krzywda mi się nie dzieje.

Do mniej przyjemnych rzeczy chociaż zdecydowanie nie są one aż tak bardzo uciążliwe mogłabym zaliczać samoobserwację i prowadzenie dziennika, który po zakończonej kwarantannie będę musiała oddać do Bezirkshauptmannschaft w mojej gminie. Ale i to da się przeżyć. Może i przepadnie kilka spotkań towarzyskich ale lato dopiero się rozpoczyna więc będzie na pewno jeszcze wiele okazji aby to wszystko nadrobić, kolejnej kwarantanny bowiem nie planuję. Jedyne czego mi tak naprawdę brakuje to wolności, możliwości pójścia na spacer czy na siłownie. Spakowania kostiumu kąpielowego, ręcznika i pojechania nad jezioro szczególnie kiedy na zewnątrz aktualnie 35 stopni C. No cóż, nie będę się jednak teraz rozczulać kwarantanna przecież nie trwa wiecznie a za kilka dni odzyskam wolność.

Tak jak wam wspominałam dużo wolnego czasu jakim teraz dysponuje w niewiarygodny sposób działa na moją kreatywność chociaż nie do końca jestem pewna czy kreatywnością można nazwać mój dzisiejszy obiad czy raczej nie jest to ograniczona ilość możliwości jaka mi została. Hmmm….. Kreatywność brzmi jednak lepiej więc pozostańmy przy tym, że to właśnie pod jej wpływem powstał dzisiejszy obiad.

 

Pappardelle z pietruszkowym pesto z orzeszkami ziemnymi i zielonym jabłkiem.

Składniki: (miało być na jedną porcję ale dla Kapitana też coś zostanie jak wróci)

  • 100 g makaronu typu pappardelle ok. 100
  • 30 g listków pietruszki
  • 30 g orzeszków ziemnych – niesolonych
  • 2 małe ząbki czosnku
  • mała papryczka chili
  • 1/2 zielonego jabłka
  • oliwa z oliwek
  • sól i pieprz
  • sezam do dekoracji

Sposób wykonania:

  • W osolonej wodzie ugotować makaron.
  • Do blendera przełożyć listki pietruszki, czosnek i papryczkę chili. Zmiksować na małych obrotach. Następnie dodać orzeszki ziemne i ponownie zmiksować. Na koniec wlać oliwę z oliwek doprawić solą i pieprzem do smaku.
  • Makaron wymieszać z pesto jeśli będzie zbyt gęste dodać jeszcze trochę oliwy z oliwek.
  • Makaron przełożyć do głębokiego talerza na wierzch położyć pokrojone jabłko i posypać ziarenkami sezamu.
  • Podawać gorące.

 

Na koniec dodam tylko że taki obiad to istna bomba witaminowa.. Idealna propozycja na kwarantannę kiedy nie chce się zbyt wiele czas spędzać w kuchni. Czas przygotowania ok. 15 minut.

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.