Kaiserschmarrn – Kulinarna katastrofa czy deser na miarę cesarza?

Ostatnio dochodzę do wniosku, że stałam się niewolnikiem zdrowego odżywiania i jakby tego było mało to wciągnęłam w to szaleństwo również Kapitana. Nasza dieta w dużym stopniu składa się ze świeżych warzyw i owoców, które skrupulatnie dwa razy w tygodniu taszczę w skrzynkach do naszego mieszkania na drugim piętrze. Na codzień staramy się unikać nadmiernej ilości cukru i białej mąki, a zamiast soków czy napojów gazowanych pijemy wodę z dodatkiem sezonowych owoców lub kilkoma listkami mięty. Tak naprawdę to nie mamy na co narzekać, nie czujemy się ociężali po posiłkach, nasze wątroby nie potrzebują dodatkowego wspomagania w postaci suplementów diety i mamy dużo energii. Można więc śmiało stwierdzić że odżywiamy się naprawdę zdrowo. Zdarzają się jednak chwile kiedy siedząc w restauracji odkładamy na bok zdrowe sałatki, smoothies czy Budda Bowl i zamawiamy coś zupełnie innego. W tych właśnie momentach przestajemy zastanawiać się nad ilością kalorii i zawartością tłuszczu a oddajemy się dzikiej przyjemności. Dochodzę do wniosku że życie jest za krótkie żeby sobie wszystkiego odmawiać, poza tym lubię odkrywać nowe smaki a więc ilość kalorii, obecność białej mąki czy krowiego mleka nie jest w stanie mnie zniechęcić.

Będąc ostatnio na obiedzie w knajpce z rodziną Kapitana z przerażeniem zdałam sobie sprawę że ja w sumie bardzo mało wiem o austriackiej kuchni. Odkąd przeprowadziłam się do Austrii za wszelką cenę starałam się zachować w kuchni polskie smaki. Jednak jak patrzę na to z perspektywy czasu to myślę że zachowałam się bardzo patriotycznie albo wręcz przeciwnie i w bardzo niegrzeczny sposób zignorowałam kuchnie austriacką. W restauracjach najczęściej zamawiałam uniwersalne potrawy z obawy przed kulinarną bądź językową wpadką, nie może przecież zbyt wiele się wydarzyć przy makaronie z pesto, zupie czosnkowej czy sałatce z krewetkami. Minęło zatem sporo czasu, prawie 7 lat, ale w końcu postanowiłam zmierzyć się z tematyką austriackiej kuchni na poważnie a moją kulinarną podróż postanowiłam rozpocząć od Kaiserschmarrn – poszarpanego omletu.

Kaiserschmarrn – potrawę którą bez wątpienia zna każde dziecko w Austrii, najlepiej smakuje w wydaniu babcinym  z rodzynkami, obficie posypanym cukrem pudrem i z kompotem z jabłek z przysmażonymi śliwkami lub morelami. Osobiście nie jestem w stanie stwierdzić która z tych wersji jest najlepsza ponieważ wszystkie smakują wyśmienicie.

Szukając źródeł powstania tej potrawy natrafiłam na dosyć zabawną historię, którą postanowiłam się z wam podzielić. Po jednym z polowań cesarz, jak to bywa po takiej formie aktywności, był bardzo wygłodniały i z niecierpilowością oczekiwał na podanie posiłku, który pozwoliłby mu zagłuszyć burczenie w brzuchu. Ponieważ czas naglił a cesarz robił się coraz bardziej nerwowy, przejęty kucharz odpowiedzialny za przygotowanie posiłku dla cesarskiej rodziny, pod wpływem presji czasu jak również z obawy przed gniewem wygłodniałego władcy, nieumyślnie poszarpał omlet na kawałki przekładając go na talerz. Jego Wysokość jak się okazało nie był w stanie dłużej czekać i postanowił zjeść potrawę pomimo jej nieidealnego wyglądu. Kucharz z przerażeniem w oczach przyglądał się reakcji cesarza który w mgnieniu oka pochłonął nie tylko swoja porcję ale również tą przeznaczoną dla swojej małżonki.

I tak właśnie kulinarna katastrofa przerodziła się w potrawę na miarę cesarza.

 

Kaiserschmarren – Składniki na dwie porcje.

  • 2 średnie jajka lub 3 małe
  • 6 czubatych łyżek mąki
  • 150 ml  mleka
  • 50 g rodzynek
  • szczypta soli
  • 250 g moreli
  • olej do smażenia
  • 3 łyżki cukru
  • cukier puder

Sposób przygotowania:

  • Morele umyć, osuszyć a następnie pokroić w dużą kostkę
  • Na patelni skarmelizować 3 łyżki cukru i następnie dodać pokrojone morele.
  • Smażyć średnim ogniu około 20 minut od czasu do czasu mieszając.
  • Mąkę wsypać do miski, dodać jajka, mleko i sól. Wszytko zmiksować na gładkie ciasto.
  • Na koniec dodać rodzynki i dokładnie wymieszać.
  • Na patelni rozgrzać 2 łyżki oleju, następnie wlać powstałą masę.
  • Smażyć przez 3 – 4  minuty do czasu aż ciasto zacznie się ścinać, następnie przełożyć na drugą stronę. Bez obawy jeśli się wam nie uda zachować go w całości o to właśnie chodzi.
  • Na koniec pociąć lub porwać omlet na kawałki, posypać cukrem pudrem i podawać.

 

 

 

4 komentarze

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.