Hummus a la Marcin Pieńkosz

Zacznę od tego że w życiu zdarzają się czasami sytuacje w które aż trudno uwierzyć. I dokładnie jedna z takich sytuacji przydarzyła się właśnie mi. Pod koniec października wraz z kapitanem wybraliśmy się do Wiednia. Zaplanowaliśmy jak zawsze zaczerpnąć trochę kultury i sztuki w wiedeńskim muzeum Albertina, następnie mały spacer po miejskim parku a na koniec dnia kolacja w jakiejś knajpce. Nic nadzwyczajnego jak się tak dobrze człowiek nad tym zastanowi a jednak jak się później okazało był to w pewnym kulinarnym dla mnie wymiarze wyjątkowy dzień. To był czas kiedy wiele się działo w naszym życiu zawodowym i nie tylko, zaledwie kilka dni wcześniej wróciliśmy z naszej podróży po Maroko i rozpieszczeni afrykańską kuchnią, postanowiliśmy udać się na kolacje do nietypowej austriackiej restauracji. Jak to zawsze z nami bywa w wyborze lokalu przyszedł nam z pomocą internet gdzie znaleźliśmy listę nowo otwartych restauracji w Wiedniu. Po kilku minutach wspólnie podjęliśmy decyzję i nasz wybór padł na restaurację SEVEN NORTH mieszczącą się w siódmym Bezirku Wiednia.  Już od samego wejścia byłam zachwycona tym lokalem, ogromna przestrzeń i otwarta kuchnia, gdzie siedząc przy barze mogłam przyglądać się pracy kucharzy i dosłownie zaglądać im w garnki. Po tym jak podszedł do nas kelner i zamówiliśmy coś do picia zaczęliśmy dokładnie studiować proponowane menu. Jakim zaskoczeniem dla mnie było kiedy przeczytałam iż szefem kuchni jest polak Marcin Pieńkosz. Od razu zaczęłam się rozglądać i nasłuchiwać polskiego akcentu. Nie pamietam ile czasu upłynęło ale w końcu do moich uszu trafiła nazwa polskiego miasta. Odwróciłam głowę i oto obok mnie stał we własnej osobie Pan Marcin. Zawsze mam problem z hamowaniem się kiedy słyszę polską mowę a wiec i tym razem nie było inaczej. I tak już po chwili szef kuchni SEVEN NORTH wprowadzał nas w tajniki izraelskiej kuchni a opowieściom o wypiekaniu chleba, który jest dumą tej restauracji nie było końca. Wiele się słyszy o panującym napięciu i stresie w gastronomicznym świecie, ale kiedy obserwowałam zespół którym kierował pan Marcin miałam wrażenia jakby ci ludzie byli jedna wielką międzynarodową rodziną która czerpie niesamowitą przyjemność z gotowania dla innych. Tak więc po kolacji wyszliśmy z restauracji totalnie zauroczeni nie tylko kuchnią ale również szefem kuchni, który swoją pozytywną energią i uśmiechem zarażał wszystkich w swoim pobliżu.

Od naszej wizyty w SEVEN NORTH minęło już parę miesięcy i tak siedząc ostatnio na balkonie w ciepły majowy wieczór przeglądając zdjęcia ma Instagramie w poszukiwaniu nowych inspiracji natrafiłam na profil pana Marcina. Po wymianie kilku lajków nawiązała się miedzy nami wirtualna znajomość. Pasja do gotowania była początkiem naszej rozmowy która następnie przeniosła się na tematy innych wspólnych zainteresowań i relacji z podróż po całym świecie. Nie będę ukrywać mojego oszołomienia kiedy Marcin zaproponował mi wspólne gotowanie. Tak zupełnie szczerze to byłam zaskoczona jego otwartością i gotowością dzielenia się ze mną swoim talentem. I tak właśnie dzisiaj odbyło się nasze pierwsze wspólne wirtualne gotowanie. To co w Marcinie bardzo mi imponuje to jego zamiłowanie do prostej kuchni zainspirowanej sezonowymi produktami i tym co tak na prawdę każdy ma pod ręką bez jakiś wymyślnych składników, których zdobycie wiąże się z przemierzeniam połowy miasta. Jeśli jeszcze doda się do tego jego serdeczność i niesamowite poczucie humoru to gotowanie może okazać się prawdziwą przyjemnością.

Hummus a la Marcin Pieńkosz – szef kuchni SEVEN NORTH

Składniki potrzebne do wykonania bazy

  • 300g suchej ciecierzycy
  • 4 ząbki czosnku
  • sok z 2 cytryn
  • pasta tahini
  • oliwa z oliwek
  • grubo ziarnista sól
  • 1/2 łyżeczki kminku rzymskiego
  • 1 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej

Na dzień wcześniej ustaliliśmy że na pierwszy ogień pójdzie hummus. Ciecierzycę zgodnie z instrukcją zalałam zimną wodą i pozwoliłam jej przez całą noc się namoczyć.
Następnego dnia wymieniłam wodę, dodałam łyżeczkę sody oczyszczonej i nastawiłam do gotowania. Już po paru minutach od zagotowania na powierzchni pojawiła się piana. Po tym jak pokazałam ją Marcinowi polecił mi abym ciecierzycę przerzuciła na durszlak i dokładnie wypłukała pod bieżącą wodą. Następnie przełożyła ponownie do garnka, zalała wodą, dodała 1/2 łyżeczki sody i dalej gotowała. Nie wiem dokładnie ile czasu upłynęło zanim ciecierzyca była miękka ponieważ w miedzy czasie poruszyliśmy tysiące innych tematów a czas podczas interesującej konwersacji biegnie niesamowicie szybko. Najlepszym sposobem jest zatem wyjecie jednego ziarenka i sprawdzenie czy rozpada się w palcach przy delikatnym nacisku. Jeśli tak to można przystąpić do kolejnego kroku. Powstałą z gotowania wodę odlać do pojemnika i zachować, ciecierzycę przełożyć na durszlak i wypłukać pod bieżącą wodą. Do moździerza przełożyć czosnek, dodać szczyptę soli i dobrze utrzeć na koniec zalać sokiem z cytryny, dokładnie wymieszać i odstawić. Do małej miseczki przełożyć trzy łyżki ugotowanej ciecierzycy i odstawić na później. W blendera lub jak w moim przypadku thermomixie wymieszać trzy łyżki tahini z czterema łyżkami zimnej wody aż do powstania gładkiej konsystencji. Następnie porcjami dodawać ciecierzycę. Na koniec przelać do powstałej masy wcześniej utarty czosnek z sokiem z cytryny. Po połączeniu wszystkich składników dodać kminek doprawić solą i pieprzem do smaku. Jeśli hummus okaże się zbyt gęsty należy dodać odrobinę wody pozostałej z gotowania ciecierzycy.

Teraz przyszedł moment na własną kreatywność i popuszczenie wodzy wyobraźni. Wraz z Marcinem opracowaliśmy dwa rodzaje hummusu. Pierwsza wersja z dodatkiem suszonych pomidorów i pietruszki druga zaś ze świeżą miętą i granatem. Na koniec obydwa hummusy zgodnie z instrukcją udekorowałam pozostawionymi ziarenkami ciecierzycy i zalałam oliwą z oliwek.

Kończąc ten wpis dodam tylko że za wiele już z tej porcji nie zostało co chyba mówi samo za siebie.

To był niesamowity dzień a gotowanie z Marcinem to prawdziwe kulinarne szaleństwo na najwyższym poziomie.

4 komentarze

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.