Hallstatt – Boże Ciało

 

I nadszedł czerwiec, w powietrzu czuć już zapach zbliżających się wakacji. Powoli budzi się z zimowego snu natura podróżnik a potrzeba zmiany otoczenia silnie daje o sobie znać. W głowie piętrzą się plany na urlop. Krzesło w biurze zaczyna porządnie parzyć w pupę, koncentracja w pracy spada a myśli krążą już wokół jednego tematu, jak i gdzie spędzić tych kilka wolnych dni w roku. I gdyby nie COVID – 19 który porządnie dał nam popalić, plany na urlop byłyby już zapewne dopięte na ostatni guzik. W tym roku jednak sytuacja wygląda trochę inaczej,  brak oficjalnego pozwolenia na podróżowanie poza granice państwa jak również obawa przed kolejną falą zachorowań zdecydowanie hamuje nasz entuzjazm. I chociaż agencje turystyczne prześcigają się w ofertach to każdy z dystansem kalkuluje ryzyko inwestycji w zagraniczny urlopu z obawy przed stratami finansowymi. W takiej sytuacji pozostaje tylko wędrowanie palcem po mapie lub odgrzebanie starych zdjęć i podróż w czasie.

Ponieważ podróże są chwilowo trochę ograniczone postanowiłam więc zabrać was w tourneè po Hallstatt, gdzie z Kapitanem pojechaliśmy na Boże Ciało dwa lata temu.

Po raz pierwszy usłyszałam o tym miejscu podczas obiadu z rodziną Kapitana. Pamietam że byłam już po egzaminach w szkole pielęgniarskiej i potrzebowałam trochę odetchnąć i przewietrzyć głowę po kilku tygodniach intensywnej nauki. Opowieści o Hallstatt zafascynowały mnie na tyle iż po powrocie do domu natychmiast zaczęłam planować nasz wyjazd. Jak się okazało znalezienie noclegu wcale nie było takie łatwe ponieważ nasza podróż wypadała dokładnie w czasie Bożego Ciała i tak jak w Polsce był to przedłużony weekend. Ponieważ rodzice Kapitana opowiedzieli mi o tym że Boże Ciało właśnie w Hallstatt to wyjątkowe przeżycie,  postanowiłam nie dać za wygraną i po kilku telefonach w końcu udało mi się zarezerwować pokój w hotelu Zauner Seewirt mieszczącym się na historycznym rynku w samym sercu Hallstatt.

 

Do Hallstatt przejechaliśmy w środę, chcieliśmy rozejrzeć się po okolicy i zorientować się gdzie dostaniemy bilety umożliwiające wzięcie udziału w procesji, która dla odmiany miała odbyć się na jeziorze.
Przyznam się szczerze że od chwili kiedy wysiadłam z samochodu odrazu zakochałam się w tym magicznym miejscu. Już na parkingu przywitał nas niesamowity widok gór przeglądających się w tafli jeziora.

Wyjątkowego uroku nadaje temu miejscu promenada rozciągająca się wzdłuż nabrzeża jeziora jak również domy przyklejone niczym jaskółcze gniazda pomiędzy górami a taflą wody.

 

Następnego dnia po śniadaniu wstałam ubrałam się w narodowy strój austriacki jak dostałam od rodziców Kapitana na 30 urodziny i ruszyliśmy promenadą do wyznaczonego miejsca gdzie miał na nas czekać właściciel łodzi, którą zabrał nas na procesję po jeziorze.

Jeśli kiedyś będziecie mieli możliwość w tym właśnie czasie być w Austrii to procesja Bożego Ciała w Hallstatt jest czymś czego nie można przegapić.

One Comment

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.